Rehash 2014, część VI.
Witam :)
Nadszedł czas na ostatnią już część rehashu podsumowującego blaski i cienie roku 2014.
KATEGORIA: ŻYCIE. #2
Nadszedł czas na ostatnią już część rehashu podsumowującego blaski i cienie roku 2014.
KATEGORIA: ŻYCIE. #2
ROK 2014:
- robiłem jakieś małe załatwienia w mieście/odebrałem swój dowód osobisty.
- oczekiwałem na grę The Sims 4 i po części sie zawiodłem, głownie przez brak małych dzieci i powrotu ekranu ładowania.
- przyjechała rodzinka z Murzasichla... Było super. Tak rodzinnie i pełno :)
- szukałem siostrze telefon, gdyż zarabiała sobie na truskawkach.
- kolejny grill. Kolejne obżarcie.
- parne dni w domu, a za oknem burzowo i deszczowo... JEZU, ja chcę już lato *,*
- tanie jabłka zaprzepaściły moje plany co do uzbierania funduszy na nowe książki.
- poznałem swojego ciotecznego zięcia. Wywarł u mnie pozytywne wrażenie :) Według mnie, pasuję do mojej kochanej Dajanki :*
- przez kilka dni biegałem, ale potem już przerwałem i nie wróciłem. ^^
- chodziliśmy z siostrami z Murzasichla po szosie... ale było fajnie <wspominy>
- oczekiwałem dema do TS4.
- zrobiłem sobie "mały" spacerek... doszedłem aż do domu swoich sióstr ;P
- robiłem porządki w ogródku i naprawiłem z dziadkiem swój rower.
- potworzyłem sobie czwórkowych simów w demie TS4.
- obawiałem się wojny... no i wciąż do tej pory się obawiam.
- dwa tygodnie wakacji bez siostry ^^
- pisałem ze swoim kumplem (Marcinem) na tematy sercowe. Pierwszy raz w życiu doradzałem chłopakowi ;P
Od zawsze przecież radziłem dziewczynom xD
- zrobiłem z dziadkiem klatkę dla królików.
- Tofik tęsknił za Aśką (moją siostrą)
- akcja koszenia trawnika przez całe wakacje... i ten pył z trawy -,-
- wybraliśmy się rowerami na rodzinną wycieczkę ponad 10 km dalej :)
(na lody, aby nadrobić zgubione kalorie xD)
- jeździłem z koleżanką, Anią rowerami po kota... też te 10 km dalej od domu ;P
- nie rozumiałem jak można się najebać.
- nasze króliki zmagały się z chorobą i wielu z nich pozdychało.
- odwiedzaliśmy rodzinkę ze strony mamy.
- irytowałem się na dziecko z rodziny sąsiada...
- przeżyłem paraliże senne. Dwukrotnie. Za pierwszym razem przestraszyłem się jak cholera.
- jeździłem do miasta z nudów.
- byłem na urodzinach u Diany. Miło wspominam sałatkę, która według solenizantki była za wodnista ;P
- postanowiłem nie pójść na początek roku szkolnego. No i nie byłem, choć poszliśmy na chwilę do szkoły dowiedzieć się co ciekawego się działo. Dowiedziałem się, że zdałem egzamin praktyczny xD
- zmiana nauczycieli nie przypadła mi do gustu, więc zmieniłem grupę. Czułem się przez pierwsze dni, jakbym chodził do innej klasy xD
- grałem pierwszy raz w The Sims 4.
- udało mi się nie znaleźć się w trójce klasowej.
- kupiłem sobie słuchawki douszne do telefonu, bo w poprzednich urwałem w autobusie słuchawkę.
- subwoofer odmówił posłuszeństwa i trzeszczy... do tej pory nie mam przez to głośników do kompa :(
- zacząłem oddawać krew. Z początku lekko się obawiałem, ale głównie byłem podekscytowany, bo w końcu chociaż po części mogłem się poczuć, jak ludzie z TVD, których kąsają wampiry, hehehe ;P
- zrobiłem wielkie porządki na kompie, po zakupie dysku zewnętrznego.
- zdarzało mi się uciekać z ostatniej lekcji ;P
- coraz częściej miewałem chwile słabości związanych ze szkołą.
- znów założyłem konto na fejsie, bo uznałem, że przyda mi się do szkoły.
- założyłem Instagrama.
- nie cieszyłem się z nadejścia co raz to bardziej zimnych dni.
- oczekiwałem świąt, pierwszy raz od kilku dobrych lat.
- pierwszy raz w życiu byłem na pasterce i jakoś mnie ta msza nie zachwyciła.
- sylwester spędziłem z siostrą przed TV, czyli o wiele gorzej niż zeszłorocznie...
Trudno jest mi porównać rok 2013 i 2014.
Ogólnie duchowo i emocjonalnie czułem się wykończony. Nie jestem pełnym życia i tryskającą energią nastolatkiem. Nie boję się śmierci. Nie lubię siebie. Nie szanuję siebie. Jestem dla siebie za surowy, co skutkuje tym, że jestem też za surowy dla innych. Myślę, że nie pasuję do otaczającej mnie rzeczywistości. Czasami potrafię się zachować, jakbym miał lat osiem... A bywają takie momenty, że czuję się, jakbym miał tych lat 80 i dobijał już do kresu swojego życia...
Jak to już mówiłem swoim siostrom - nie obraziłbym się wcale gdybym miał umrzeć młodo. Sądzę, że nie wiele by mnie ominęło.
Po głębszym zastanowieniu i po przejściach z sytuacji z czerwca, oceniam ten rok NEGATYWNIE, względem pozostałych i całego mojego życia.
Chyba nie zanosi się na poprawę :)
Do następnego razu.
Komentarze
Prześlij komentarz