Rehash 2014, część V.

No cześć :)

Nadszedł czas na przedostatnią część rehashu roku 2014.


KATEGORIA: ŻYCIE. #1

[czasami najcięższa z kategorii :) ]

ROK 2014:

- przez cały rok męczyłem się z tymi limitami na internet, zwłaszcza gdy teraz mam LTE. Ale nie było tak wcale nie najgorzej :)

- cieszyłem się z nowo nadeszłych ferii, które na rok 2014, w moim województwie wypadały w styczniu.

- Magda i Diana odwiedziły Murzasichle. Przesyłały mi swoje selfies z autobusu xD

- miałem szczepionkę, a tego samego dnia, uciąłem sobie drzemkę (a żeby w dzień spać mi się nie zdarzyło nigdy, chyba, że za czasów kiedy miałem 3-4 latka ;P)

- ukazałem swoją frustrację, z powodu bycia czasami "za dobrym" dla co poniektórych.

- męczyłem się z przedmiotami zawodowymi. W drugiej klasie głownie z sieciami, a w trzeciej z programowaniem...

- kartkówki, jak i sprawdziany, również były często (ale to nie tylko u mnie xD)

- mieliśmy remont kuchni. Kuchenka stała na przeciwko mojego łóżka ;P

- grywaliśmy sobie w Eurobusiness z dziewczynami.

- ptaszek na mnie "syrnął", co skutkowało zbiegiem sprzyjających wydarzeń dla mnie :) (To przynosi szczęście, potwierdzam!)

- poszedłem na osiemnastkę u koleżanki, Elizy. Było całkiem spoko, ale już wtedy zauważyłem, że nie jestem taki, jaki powinienem być. 

- widziałem lecące bociany... ale i tak rok ten nie był wcale taki fajny -,-

- cieszyłem się z odwołanych lekcji i zastępstw. Było ich całkiem sporo w drugiej klasie. W trzeciej zaś, praktycznie wcale :(

- ostatnie resztki mojej duszy humanisty w szkole przepadły.

- miałem okazję przeżyć dzień bez prądu xD

- byłem na drugiej osiemnastce, tym razem u Oli, ex przyjaciółki. Impreza ta była pod hasłem: "grupki znajomych", a przynajmniej takie odniosłem wrażenie ;P

- cieszyłem się ostatnim dniem, jako siedemnastolatek(mój ulubiony-idealny wiek)

- odbyła się ta moja nieszczęsna osiemnastka, która okazała się być najgorsza z wyżej wspomnianych. Choć było rodzinnie, ostatnie kilkadziesiąt minut było strasznych (oglądaliśmy "Nasz nowy dom", czy whatever). Słowo "masakra", idealnie pasuje do tej "imprezy".

- robiłem sobie w mieście fotkę do dowodu... no i zapomniałem nałożyć okulary.

- jakiś tam dzień na twitterze, nazwałem "dniem kart". Być może grałem wtedy z Magdą, Dianą, ich bratem i siostrzeńcem, Marcinem (który jest tak a propos jednym z moich najlepszych kumpli w szkole)

- "trudno jest na kimś polegać..." - uhuhu, ktoś zalazł mi pod skórę ;P

- tydzień wolnego z powodu Wielkanocy. Ofc, się cieszyłem... i to bardzo xD

- pobiłem rekord w pakowaniu. Ni stąd, ni zowąd pojechaliśmy do Murzasichla, do rodziny. Wzięliśmy ze sobą Tofika. Podróż minęła całkiem szybko... Chodziliśmy z piesiem po okolicznym lesie, a także po ulicach Murzasichla... Zachwycałem się grillem, ponoć się nażarłem jak świnia ;P
Bawiłem się z siostrami, czułem się jakbym miał osiem lat, a nie osiemnaście :))
No i te zacne zdanie: "widzę tylko ciemne chmury". 

- moczyłem nogi w sadzawce, choć było na to jeszcze ciut za wcześnie.

- oczekiwałem po osiemnastce laptopa, ale nic z tego nie wyszło, z powodu problemów finansowych rodziców.

- denerwowali mnie dziadki "z dołu" xD

- miałem egzamin próbny, który poszedł nawet dobrze :) Zwłaszcza teoria.

- odbyłem "małą" akcję z akacjami. Byłem cały podrapany, poparzony (od pokrzyw) i pogryziony (przez komary)

- cieszyłem się z dobrych ocen, zwłaszcza z zawodowych i z matematyki.

- rozbiliśmy koło domu namiot. Przez pierwsze dni się w nim siedziało, ale potem straciło to jednak urok. Jak wszystko, z czasem się już nudzi...

- słyszałem na przystanku jak jakieś dziewczyny gadały o TVD i o Damonie... Ledwo się powstrzymywałem od dołączenia do prowadzonej dyskusji.

- cieszyłem się z nadchodzącej burzy (?)

- byłem u lekarza domowego, z problemami skórnymi, hehe ;P

- usunąłem swoje konto na Facebooku.

- czerwiec w szkole, nie był za bardzo lajtowy, a wręcz przeciwnie...

- wisiał mi ten mundial, który był wszechobecny w TV w czerwcu.
- odbyłem przyjemne spotkanie po latach ze znajomą z dzieciństwa :) Okazało się, że oglądała kilka z seriali, których i ja oglądam.

- nigdy w życiu nie czułem takiego rozczarowania i niechęci do wszystkiego, jak w dniu, w którym pisałem egzamin teoretyczny z mojej pierwszej kwalifikacji zawodowej. Oczywiście dowiedziałem się wtedy, że nie zdałem. O dziwo, praktyka poszła mi już o wiele lepiej, choć to jej z początku, najbardziej się obawiałem...

- cieszyłem się z czyjegoś nieszczęścia (znajomy nie zdał do następnej klasy)

- z wielką euforią przywitałem Wakacje 2014, bo miałem już dość swojej szkoły i w ogóle - wszystkiego. Zwłaszcza po tym czerwcu.

CAŁY rok, ocenię już w kolejnym, ostatnim już poście podsumowującym.

Na razie! :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeczucia...

Rehash 2016, część III.

Wielkie nic.