Kathelena.

Cześć... 
długo nie pisałem. Tak, to przykre. 
Jednakże, o czym miałbym pisać? 
O "nicoferiach" i, że jest w chuj zimno i wieje...?
Cóż.

Zacznę od krótkiego podsumowania ferii. Stój.
Tamto pytanie idealnie podsumowuje, dokładnie to, co się działo...
+napisałem około 100 stron swojej książki, w ciągu pierwszego tygodnia.
Ale o tym wspomnę w najbliższym czasie na Writterze
Tak czy owak, jestem z siebie dumny xD

Może przejdę do pamiętników?
Od setnego odcinka tendencja "fajności" wzrasta. Że tak to się wyrażę. RYLI...
Nasza kochana Katherine... no, w zasadzie Kathelena, nieźle mąci...
A, że ja lubię jej zachowanie i w ogóle sposób bycia... czy też mimikę...
Tak, więc odcinki, które teraz ostatnio oglądałem (11,12,13) stały się, jedne z moich ulubionych. 
Już w 11 odcinku, szczerze powiedziawszy byłem gotów, by pożegnać się na zawsze z Katherine... Tak, trudno mi to przyznać, ale był taki moment. Nawet przez chwilę żałowałem, gdy Katherine wypowiedziała: "Jaryakat a zem. Daryeet acza"
Po kolejnych dwóch odcinkach stwierdzam jednak, że... dobrze, że tak wyszło xD
(oczywiście Delenowcy w tej chwili rozerwali by na strzępy naszą kochaną Katherine...)
Ja jednak ubóstwiam komizm niektórych sytuacji Katheleny. Ach te jej minki :D

Przechodząc do szkoły... Tydzień zaliczam do udanych. Dostałem kilka dobrych ocen (czwórki i trójkę) No i... jakoś tak, nie za bardzo tęsknię (jak na razie) za wolnym. Dobrze przyjąłem przerwę od szkoły i powrót do niej... Chociaż tyle.

I o czym tu jeszcze...?
Szczerze powiedziawszy nie wiem. 
Jak coś sobie przypomnę, to najwyżej napiszę o tym drugiego posta.
Tak czy inaczej, na dzisiaj to już koniec. Postaram się już więcej nie robić takich przerw. 
Mimo, że pamiętniki właśnie robią sobie przerwę, a kolejny odcinek obejrzymy ostatniego 
dnia lutego... -,- 
Tak samo pierwotni...
A tak BTW - 
Davina... [*] 
Mam nadzieję, że powróci... ;/

Dobra, spadam. Narq!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeczucia...

Rehash 2016, część III.

Wielkie nic.