Piąty sezon, czas zacząć.

Witam!
Na początek WIEEELKIE przeprosiny, z powodu - braku postów.
Jakoś tak odkładałem to. A jak miałem chęć, to czasu brakowało. I tak w kółko.
Jednakże, dzisiaj się w sobie zebrałem. W końcu nadszedł już kolejny miesiąc, tym razem jesienny. Październik. Od końca wakacji oczekiwałem tego miesiąca. W końcu, premierę swą miał mieć, piąty sezon pamiętników...
I tak oto, dotrwałem. Po raz kolejny dotrwałem, do oczekiwanego wcześniej przez siebie dnia.

Piąty sezon The Vampire Diaries zaczął się ciekawie. Inaczej - przede wszystkim. Jak już wcześniej producenci wspominali - "przez chwilę, zapytacie samych siebie, czy aby to na pewno oglądam pamiętniki?" Mieli rację. Dokładnie tak się czułem. Nie będę tu spoilerować, gdyż niektórzy jeszcze nie oglądali, ale przyznam, że odcinek - spodobał mi się. Oczywiście to nie był tak ekscytujący, jak finał sezonu... Ale - serial mniej-więcej trzyma poziom. Jest kilka ciekawych wątków. Czekam jak to rozwiną. Czekam na piątek. Czekam na drugi odcinek.
A The Originals, jak już kiedyś wspomniałem, nie miałem zamiaru oglądać - dotrzymałem słowa, danemu samemu sobie kilka miesięcy temu. Jakoś mnie fabuła nie zaciekawiła. Szkoda tylko, że "zabrali" pierwotnych z pamiętników :/
Zdecydowanie czuć ich brak. Na szczęście jest Silas, który z początku (w połowie czwartego sezonu) nie przypadł mi do gustu - to od finału sezonu - polubiłem go :)
A wraz, z pierwszym odcinkiem, sezonu piątego - ta postać zrobiła się dla mnie nadzwyczaj intrygująca.
"Nie nazywaj mnie nigdy wampirem..." 
WTF? 

I tak oto intrygującym gestem kończę temat o TVD.
Około tydzień temu, skończyłem oglądać tytułowy serial. Being Human. 
Pierwsze co nasuwa mi się na myśl, po obejrzeniu trzeciego sezonu - TO BYŁO SUPER!
Zdecydowanie będzie mi tego serialu brakowało. 
Premiera czwartego sezonu, już w styczniu 2014!
Wracając do niego, ten sezon, było o wiele lepszy, niż dwa poprzednie. Zdecydowanie mi się bardziej spodobał. W końcu, mogę go porównać do Teen Wolf.
Na szczęście mam pamiętniki, więc jego strata, aż tak bardzo mnie nie boli.

A co w szkole? Można rzecz - tak sobie. Nowe osoby w klasie, psują trochę klimat. Nie za bardzo podoba mi się rozwiązanie naszej dyrekcji. Jestem nawet na nich zły. A szkoda, zapowiadało się całkiem fajnie...
Oceny, też (jak narazie) niczego sobie. W tym tygodniu, czuję, że się to zmieni. Czeka mnie nawał kartkówek i sprawdzianów. Jakoś przeżyję. Muszę. W końcu nie raz bywały straszne tygodnie i... przebywałem je sprawnie, bez cięższych obrażeń. Mam nadzieję, że i z tym podobnie będzie. 
E tam... Są PAMIĘTNIKI, więc DAM RADĘ! :D

Na dzień dzisiejszy, to tyle. 
Odezwę się zapewne na weekendzie. A jak nie - to z góry przepraszam!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeczucia...

Rehash 2016, część III.

Wielkie nic.