Nice.

Very, very nice...

Zaczynam dzisiejszy post tymi fotosami. Nie bez powodu. Oczywiście ze względu na Magdalenę ;D Ona będzie wiedziała o co chodzi. Wy nie, dlatego też śpieszę się z wytłumaczeniami...Otóż kobietka zakończyła sezon trzeci. Zapewne jest już na początku sezonu... czwartego.
Jedno, wielkie: CONGRATULATIONS! Jest już na ostatniej prostej, aby mnie dogonić.
A co potem? Wraz ze mną i resztą świata będzie czekała na piąty sezon.
Wkrótce na moim blogu pojawią się spoilery odnośnie tego sezonu. Narazie jednak nie chcę psuć frajdy moim siostrom z oglądania poprzednich sezonów. Tak, więc... No. xD

Przechodzimy dalej. Szkoda, że jak narazie nie ma o czym pisać ;PP Ostatnie dni były nudnawe. Wczorajszy był jeszcze całkiem spoko, z powodu takiego, że odwiedziła mnie Diana. Wczorajszy dzień, był też dniem ostatnim bycia prawie samym w domu... Dzisiaj rano wrócili rodzice. Koniec luzów. Niestety.
Wracając do Diany, to zdążyliśmy troszku pogadać, troszku pooglądać pamiętniki. (fajnie sobie przypomnieć starsze odcinki, a tak propos) Niestety jednak nie było swobody. W domu naszym była moja młodsza siostra Asia. Z nią/przy niej nie da się porozmawiać o poważnych i prywatnych tematach. I znów: niestety.
Szkoda, że nie jestem jedynakiem. Tyle w temacie.

A tak poza tym dzisiaj grill. Szkoda, że w nie lepszym gronie, ale zawsze można wziąć szaszłyczka i kiełbaskę i pójść do domu. I nie patrzeć ne te mordy. Cóż...bywa.

No i lipiec i zarazem połowa wakacji z głowy. Cieszę się niezmiernie. Oczywiście w tej chwili usłyszelibyście w moim głosie ironie. Choć te wakacje nie należą do udanych (a mało miałem takich w moim życiu), wyszukuję codziennie jakichś plusów. Z dnia na dzień znajduję ich coraz mniej. <-------To jest dopiero ironia. 
I "znowu znów" - niestety. 
Bo nie każdy ma kasę na wakacje po innych krajach, albo chociaż po naszym kraju [mazury, góry, morze...] Szkoda, że coraz częściej myślę, że inni mają lepiej. Niektórzy z tych "innych" na to nie zasługują, coraz rzadziej trafia do mojej osoby stwierdzenie, że ktoś ma gorzej ode mnie... "powinieneś się cieszyć!"
Powinienem. Ale jakoś się nie cieszę. Już nie porównuje siebie do osób z gorszą sytuacją materialną, ale do tych z lepszą. Coraz to częściej wyłapuje różnice, pomiędzy ich życiem a moim. Oni mają duuży, bardzo ładnie umeblowany dom, ogródek... Jeżdzą na wakacje po dalekich krajach i w ogóle... Moje życie w porównaniu do ich... to nuda i lipa!
Ech... Pierdole jak rozwydrzone dziecko. No, ale... Ile można dusić w sobie...te emocje. Jestem pewien, że nie tylko ja tak myślę. Każdemu z nas zdarzają się sytuacje, gdy komuś...zazdroszczą. Tak. Bywa tak, że często myślimy o innych w takich sposób.
Nie lubię gdy ktoś przypomina mi, że niektóre dzieci głodują... I, że nie powinienem zrzędzić. Denerwuje mnie w tym fakt, że to prawda. Że to osoba, która mi to uświadamia ma rację. Chciałbym aby nikt nie cierpiał. Nie jestem zły. Niestety dawno już przestałem porównywać sytuację z ludźmi z Afryki, a naszej w Polsce. Kiedyś, jak byłem mniejszy pocieszałem siebie, w takich sytuacjach, kiedy komuś zazdrościłem, że i tak do tamtych dzieci mam BAAARDZO dobrze. Kiedyś pomagału. Można stwierdzić, że teraz nie pomaga. Może dlatego, że za dużo widzialem w życiu tego wszystkiego w  mojej rodzinie. Nie wiem, czy kiedyś wspominałem, no ale... Diana, Magda, Wiki, Pati... to siostry cioteczne, ale ze strony mojego ojca. Ze strony matki, mam wiele sióstr i braci, ale z żadnymi nie utrzymujemy tak częstego kontaktu, jak ze strony taty. Właśnie ze strony mamy, widziałem u ciotek i wujków ten przepych. Tak właśnie narodziła się we mnie ta zazdrość. Może to jeden z powódów, dlaczego nie przepadam za tymi ludźmi. Nie wspominając o arogancji, cechy: "to co nie ja zrobiłem/kupiłem". Ale o tym kiedy indziej. Tak czy owak szkoda. Szkoda, że niektórzy mają w życiu tak łatwo. Szkoda, że niektórym tak łatwo wszystko przychodzi. Dobra praca, kasa...
Nadal jednak usiłuję wypatrzyć się w moim życiu więcej plusów. I tego się trzymam.

Wyszło dzisiaj trochę filozoficznie, ale dawno już nie było, czegoś takiego.
Tak czy inaczej, nie planowałem tego. Samo wyszło ;P
Na dzisiaj to tyle. Do następnego posta! :)

ps. Post pisałem drugiego sierpnia, po południu, ale specjalnie ze względu na Magdę, ustawiłem publikację o północy... Miałem nadzieję, że do końca dnia skończy cały sezon ;P 
W końcu dzisaj przed południem zostały jej dwa odcinki, do finału trzeciego sezonu.
To tak na wszelki wypadek. 
A tak poza tym to chciałem wypróbować tą opcję xD
<----ustawienie daty i godziny publikacji posta----->

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeczucia...

Rehash 2016, część III.

Wielkie nic.