Cierpienie ludzkie...
Witam wszystkich bardzo serdecznie :)
Od trzeciego lipca trochę sie zmieniło. Otóż:
- obejrzałem wieeeele odcinków "True Blood"
- napisałem siódmy rozdział "Z:Początku"
- wprowadziłem niewielkie zmiany na blogu (nowa zakłada "Newsy spod pióra")
- zakupiłem wraz z siostrą, w dniu dzisiejszym klawiaturę i mysz do kompa
A CO NAJWAŻNIEJSZE...
Mój tato był w szpitalu. Znalazł się tam, gdyż lekarze musieli usunąć mu kamień na nerce. Dzisiaj mija już trzeci dzień, gdy tam jest. Mam nadzieję, że jutro go wypuszczą. Choć nie raz mamy ze sobą jakieś spięcia, szkoda mi Go i się o niego martwię :(
Dzisiaj miał zabieg. Może nie jest taki zły, ten zabieg (jak operacja), ale i tak trochę musiał przejść.
Cierpienie dotknie każdego z nas. Prędzesz czy później. Tego jestem pewien.
Ach ta nasza chorowita rodzina... Moja babcia była wiele razy w szpitalu. Wiele problemów z różnymi organami wewnątrznymi. Dziadek był z jeden raz. Moja mama była (też miała kamienie, ale na woreczku żółciowym) U niej jednak, był to poważniejszy zabieg.
Tak czy owak, tylko czekać kiedy te nasze geny z tymi chorobami "uaktywnią" się i nas pochłoną. Masakra. Tyle w tym temacie.
Dzisiaj to na tyle. Przez wakacje wiele rzeczy się nie dzieje. Zazwyczaj pisałem o szkole. Gdy jej nie ma nie ma o czym Was zanudzać ;P
Narq
UPDATE: 12.07
A jednak wrocił do domu dzsisiaj i ma się dobrze ;D
Od trzeciego lipca trochę sie zmieniło. Otóż:
- obejrzałem wieeeele odcinków "True Blood"
- napisałem siódmy rozdział "Z:Początku"
- wprowadziłem niewielkie zmiany na blogu (nowa zakłada "Newsy spod pióra")
- zakupiłem wraz z siostrą, w dniu dzisiejszym klawiaturę i mysz do kompa
A CO NAJWAŻNIEJSZE...
Mój tato był w szpitalu. Znalazł się tam, gdyż lekarze musieli usunąć mu kamień na nerce. Dzisiaj mija już trzeci dzień, gdy tam jest. Mam nadzieję, że jutro go wypuszczą. Choć nie raz mamy ze sobą jakieś spięcia, szkoda mi Go i się o niego martwię :(
Dzisiaj miał zabieg. Może nie jest taki zły, ten zabieg (jak operacja), ale i tak trochę musiał przejść.
Cierpienie dotknie każdego z nas. Prędzesz czy później. Tego jestem pewien.
Ach ta nasza chorowita rodzina... Moja babcia była wiele razy w szpitalu. Wiele problemów z różnymi organami wewnątrznymi. Dziadek był z jeden raz. Moja mama była (też miała kamienie, ale na woreczku żółciowym) U niej jednak, był to poważniejszy zabieg.
Tak czy owak, tylko czekać kiedy te nasze geny z tymi chorobami "uaktywnią" się i nas pochłoną. Masakra. Tyle w tym temacie.
Dzisiaj to na tyle. Przez wakacje wiele rzeczy się nie dzieje. Zazwyczaj pisałem o szkole. Gdy jej nie ma nie ma o czym Was zanudzać ;P
Narq
UPDATE: 12.07
A jednak wrocił do domu dzsisiaj i ma się dobrze ;D
Komentarze
Prześlij komentarz