Bliżej.../Naruto :D
Witam.
Coraz bliżej...Bliżej tego czego bardzo się boję. Pójścia do nowej szkoły...
Chcę to ominąć, niestety to niemożliwe..
Tak... Coraz bliżej nowego życia... Miałem dziś sen, że w końcu nie przejmuję się nową szkołą, idę do niej z ekscytacją. ZERO bania się. Cieszyłem się, że już nie będę chodził do dawnej szkoły...
Dziwny sen... Przestraszyłem się, bo zawsze się śni odwrotna rzeczywistość... Czyli tego lęku się jednak nie pozbędę... Szlag!
Kolejna rzecz... Odłożyłem pisanie książki (drugiej już,gdyż pierwszą skończyłem) Na razie mam tylko ochotę czytać. Nie mam siły, wyobraźni i humoru do pisania. Chęć jest. Ale co bez tych 3 pozostałych cech zrobię. Książka byłaby kijowa. Dążyłbym do szybkiego zakończenia. Wszystkie wydarzenia byłyby na siłę zrobione.
Obiecałem Wam, że wyznam tytuł 3 części mojej przyszłej książki.
To: "Opowieści z Redwoot: blask gwiazd"
Wszystko z blaskiem związane. Tytuł 4 książki... Hmm... Nie myślałem nad tym, szczerze mówiąc za wcześnie na to. Zacznę o tym myśleć gdy będę pisał 3 część.
Gdy odzyskam: siłę, wyobraźnię, i humor... POWRÓCĘ do PISANIA. :)
Szkoda tylko, że nie wpadł mi ten pomysł z pisaniem na początku wakacji. Ale wtedy głowę miałem gdzieś indziej :P Oglądałem wtedy Naruto, więc pewnie z tego by wyszła jakaś książka akcji, gdzie pełno zabijania. A, że ja nie od końca jestem rozeznany w tym temacie(Naruto jedyny, prawdziwy serial/anime co oglądam, a jest tam wiele tego typu rzeczy) - książka byłaby, więc zapewne gorsza.
Jestem dumny z mojej książki. Cieszę się, że ją ukończyłem, że komuś się spodobała (Diana&Asia) i w ogóle... :)
Co robiłem w ostatnich dniach? Gdy tylko wróciłem od ciotki, pierwsze 3 dni były pełne w oglądanie pamiętników wampirów. Później nastał czas neutralności. Nic z tych moich ulubionych rzeczy nie robiłem. Niedawno. Zaledwie parę dni temu zacząłem czytać od początku Harrego. Po przeczytaniu książki, sięgnąłem po kolejną cześć. A było to wczoraj rano (bardzo wcześnie się obudziłem) Przeczytałem 75 stron. Potem włączyłem kompa. A na przełomie godzin 10-11 rano, zacząłem szukać blogów o Naruto. Poczytałem sobie kilka. Chwilę potem znalazłem taki jeden blog, który zawierał irracjonalną dalszą część przygód Naruto. Hmm... Bardzo irracjonalną... Aż wstyd się przyznać co czytałem... No ale ta lektura mnie bardzo zainteresowała. Ni stąd ni zowąd ... patrzę... a tu... 20 rozdział. Rozpędziłem się. Zajebiste to było. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czytałem. Muszę przyznać, że jeden rozdział nie był tak mocno długi.. jak zwykłe 2-3 moje posty.
Kolejną rzeczą jaką była w tej blogowej książce było to, że ta "książka" była erotyczna....
Kurczę, nie spodziewałem się, że coś takiego mnie wciągnie. Sądzę, jednak, że to nie ta erotyka mnie wciągnęła a styl pisma tej blog-erki. Pisała iście zajebiście :)
Blog owy zaczęła prowadzić od 2009 roku. Niestety jednak posty z ciągiem dalszym historii (dalszego ciągu Naruto) ukazywały się do czerwca 2011 roku. I tak długo. Szkoda tylko, że nie było ciągu dalszego. Z wytchnieniem czekałem co się zdarzy potem. (Cała ta 'książka' nie była tylko o erotyce,erotyka była tylko częścią tej książki. Może 20-sto procentową częścią. Może nawet i mniej.) Niestety autorka tego bloga opuściła wiernych czytelników. Nagle. A czytało ją wiele osób. Bardzo dużo. Komentarzy było tyle, że aż się zdziwiłem. Szkoda, że u mnie tyle nie ma, nawiasem mówiąc. Tak czy inaczej to co pisała poruszyło nie tylko moje serce. Wiele serc.
Sądzę, jednak, że to co pisała było tylko dla fanów "Naruto" Tylko oni mogli to zrozumieć. Tych bohaterów. Ich zachowania... tak to co pisała było dla tych co obejrzeli/przeczytali ''Naruto'' i ''Naruto Shippuuden"
Wczorajszy dzień spędziłem na czytaniu tego co napisała. Od godziny 10-coś do 20 coś. (przerwy na fizjologie i jedzenie i nic więcej!) Chyba nic mnie tak nie wciągnęło. Boże! Nawet Zmierzch! Nadal jestem w szoku. Dzisiaj także wstałem wcześnie. Doczytałem to co mi pozostało.(10 rozdziałów, a było ich ok 95) I czuję niedosyt. Dalszego ciągu nie ma. Mam nadzieję, że kiedyś to dokończy. A ja uradowany będę czytał, to co mi poda.
Dzisiaj to już na tyle. Do zobaczenia! :)
Ps. Zauważyliście małe kosmetyczne zabiegi na moim blogu? Podobają Wam się?
PRZYPOMINAM o komentarzach! :-)
Coraz bliżej...Bliżej tego czego bardzo się boję. Pójścia do nowej szkoły...
Chcę to ominąć, niestety to niemożliwe..
Tak... Coraz bliżej nowego życia... Miałem dziś sen, że w końcu nie przejmuję się nową szkołą, idę do niej z ekscytacją. ZERO bania się. Cieszyłem się, że już nie będę chodził do dawnej szkoły...
Dziwny sen... Przestraszyłem się, bo zawsze się śni odwrotna rzeczywistość... Czyli tego lęku się jednak nie pozbędę... Szlag!
Kolejna rzecz... Odłożyłem pisanie książki (drugiej już,gdyż pierwszą skończyłem) Na razie mam tylko ochotę czytać. Nie mam siły, wyobraźni i humoru do pisania. Chęć jest. Ale co bez tych 3 pozostałych cech zrobię. Książka byłaby kijowa. Dążyłbym do szybkiego zakończenia. Wszystkie wydarzenia byłyby na siłę zrobione.
Obiecałem Wam, że wyznam tytuł 3 części mojej przyszłej książki.
To: "Opowieści z Redwoot: blask gwiazd"
Wszystko z blaskiem związane. Tytuł 4 książki... Hmm... Nie myślałem nad tym, szczerze mówiąc za wcześnie na to. Zacznę o tym myśleć gdy będę pisał 3 część.
Gdy odzyskam: siłę, wyobraźnię, i humor... POWRÓCĘ do PISANIA. :)
Szkoda tylko, że nie wpadł mi ten pomysł z pisaniem na początku wakacji. Ale wtedy głowę miałem gdzieś indziej :P Oglądałem wtedy Naruto, więc pewnie z tego by wyszła jakaś książka akcji, gdzie pełno zabijania. A, że ja nie od końca jestem rozeznany w tym temacie(Naruto jedyny, prawdziwy serial/anime co oglądam, a jest tam wiele tego typu rzeczy) - książka byłaby, więc zapewne gorsza.
Jestem dumny z mojej książki. Cieszę się, że ją ukończyłem, że komuś się spodobała (Diana&Asia) i w ogóle... :)
Co robiłem w ostatnich dniach? Gdy tylko wróciłem od ciotki, pierwsze 3 dni były pełne w oglądanie pamiętników wampirów. Później nastał czas neutralności. Nic z tych moich ulubionych rzeczy nie robiłem. Niedawno. Zaledwie parę dni temu zacząłem czytać od początku Harrego. Po przeczytaniu książki, sięgnąłem po kolejną cześć. A było to wczoraj rano (bardzo wcześnie się obudziłem) Przeczytałem 75 stron. Potem włączyłem kompa. A na przełomie godzin 10-11 rano, zacząłem szukać blogów o Naruto. Poczytałem sobie kilka. Chwilę potem znalazłem taki jeden blog, który zawierał irracjonalną dalszą część przygód Naruto. Hmm... Bardzo irracjonalną... Aż wstyd się przyznać co czytałem... No ale ta lektura mnie bardzo zainteresowała. Ni stąd ni zowąd ... patrzę... a tu... 20 rozdział. Rozpędziłem się. Zajebiste to było. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czytałem. Muszę przyznać, że jeden rozdział nie był tak mocno długi.. jak zwykłe 2-3 moje posty.
Kolejną rzeczą jaką była w tej blogowej książce było to, że ta "książka" była erotyczna....
Kurczę, nie spodziewałem się, że coś takiego mnie wciągnie. Sądzę, jednak, że to nie ta erotyka mnie wciągnęła a styl pisma tej blog-erki. Pisała iście zajebiście :)
Blog owy zaczęła prowadzić od 2009 roku. Niestety jednak posty z ciągiem dalszym historii (dalszego ciągu Naruto) ukazywały się do czerwca 2011 roku. I tak długo. Szkoda tylko, że nie było ciągu dalszego. Z wytchnieniem czekałem co się zdarzy potem. (Cała ta 'książka' nie była tylko o erotyce,erotyka była tylko częścią tej książki. Może 20-sto procentową częścią. Może nawet i mniej.) Niestety autorka tego bloga opuściła wiernych czytelników. Nagle. A czytało ją wiele osób. Bardzo dużo. Komentarzy było tyle, że aż się zdziwiłem. Szkoda, że u mnie tyle nie ma, nawiasem mówiąc. Tak czy inaczej to co pisała poruszyło nie tylko moje serce. Wiele serc.
Sądzę, jednak, że to co pisała było tylko dla fanów "Naruto" Tylko oni mogli to zrozumieć. Tych bohaterów. Ich zachowania... tak to co pisała było dla tych co obejrzeli/przeczytali ''Naruto'' i ''Naruto Shippuuden"
Wczorajszy dzień spędziłem na czytaniu tego co napisała. Od godziny 10-coś do 20 coś. (przerwy na fizjologie i jedzenie i nic więcej!) Chyba nic mnie tak nie wciągnęło. Boże! Nawet Zmierzch! Nadal jestem w szoku. Dzisiaj także wstałem wcześnie. Doczytałem to co mi pozostało.(10 rozdziałów, a było ich ok 95) I czuję niedosyt. Dalszego ciągu nie ma. Mam nadzieję, że kiedyś to dokończy. A ja uradowany będę czytał, to co mi poda.
Dzisiaj to już na tyle. Do zobaczenia! :)
Ps. Zauważyliście małe kosmetyczne zabiegi na moim blogu? Podobają Wam się?
PRZYPOMINAM o komentarzach! :-)
Komentarze
Prześlij komentarz